Wspomnienia z TranceFusion 2012. Przeżyjmy to jeszcze raz Drukuj
wtorek, 06 listopada 2012 13:44


Piękna Praga, jesienny wieczór i muzyczna uczyta w Przemysłowym Pałacu, do którego przybyło tysiące klubowiczów spragnionych trancowych brzmień. 29 września 2012 r. odbyła się kolejna edycja Trancefusion Autumn, jedna z największych halowych eventów w Czechach organizowanych przez BTL Agency.

 

Na głównej scenie wystąpili dobrze znani artyści uznawani w Czechach za legendy muzyki trance, a także premierowe występy artystów, dla których ta edycja Trancefusion była ich czeskim debiutem.

 

Jako pierwszy publiczność zaczął rozgrzewać latający holender – Artento Divini, który po raz pierwszy wystąpił na czeskim halowym evencie, a swoim setem przyciągnął liczne grono fanów pod samą scenę.

 

Następnie pojawił się duet - maltański projekt Tenishia. Zagrali wspaniały set pełen energii, świetnie pasujący na warm-up tego tranceowego wydarzenia. Podczas tej godziny na pewno każdy się rozbudził i mógł się wczuć w klimat imprezy. Czeski debiut w ich wykonaniu był dla wielu osób miłym zaskoczeniem.

 

 

Po Tenishii live-act gościa specjalnego – na scenę weszła Jes, na którą chce się patrzeć i słuchać. Piękna kobieta o wokalu, który powoduje dreszcze. Kiedy tylko zaczęła śpiewać, nikt nie miał wątpliwości, że oferuje dobry, czysty wokal. Wykonując transowy klasyk „As the rush comes” z pewnością urzekła niejednego uczestnika imprezy. Jes miała dobry kontakt z publiką i widać było, że sama również dobrze się bawi, tańczyła, a uśmiech prawie nie schodził z jej twarzy. Takich live-actów aż chce się słuchać!

 

 

Kolejnym artystą był dj związany z korzeniami trance, prosto z Wielkiej Brytanii – Lange. Zarówno dla mnie i jak i dla wielu uczestników Trancefusion największe rozczarowanie wieczoru, każdy liczył na muzyczne uniesienie, ale „fajerwerków” nie było...

 

Tuż przed północą na scenie pojawił się australijski producent jeden z największych talentów na transowej scenie w ostatnich kilku latach – TyDi. Kolejny artysta, który zagrał po raz pierwszy w Czechach. Pokazał niezwykłe umiejętności djskie, przy czym świetnie się bawił zarówno on sam jak i uczestnicy tłumnie zebrani w Przemysłowym Pałacu. Podczas jego wstępu mieliśmy okazję ponownie usłyszeć na żywo Jes, która wykonała wokal utworu „Show Me The Way” zagranego w remixie Australijczyka. Na jego secie rozpoczęło się laserowe show, które w wykonaniu Czechów to bajka.

 

 

Potem przyszedł czas na wyczekiwany set niemieckiego duetu Cosmic Gate. Wyraźnie było widać, że starali się sprostać oczekiwaniom czekających z niecierpliwością fanom. Można było usłyszeć kilka znanych hitów, a także materiał z ich autorskiego albumu „Wake Your Mind”. Dopełnieniem występu było ciągle trwające niesamowite laser show i kolejny raz występująca na scenie Jes, która wykonała utwór „Flying blind” stworzony wspólnie z Cosmitami.

 

 

Po tym występie impreza rozkręciła się na dobre, ponieważ wybiła godzina, w której pojawił się niemiecki producent – Alex M.O.R.P.H i zaczęło się naprawdę dziać. Alex podczas swojego seta dostarczył ogromną dawkę energii i porwał całą zgromadzoną publiczność.

 

Dalej było tylko lepiej... za deki właśnie wszedł pionier i legenda muzyki trance, który powróci do Czech aż po 8 latach nieobecności – Kai Tracid. Zaserwował to co serwuje zwykle, klasyk za klasykiem połączone mocnymi przejściami, głównie to były jego produkcje w różnych remixach, ponadczasowe utwory, przy których wiele osób odnalazło się w stu procentach. Ten set to symfonia dla uszu i istny raj dla miłośników dobrego, klasycznego trance, do tego oprawa laserowa – coś niesamowitego!

 

 

Wisienką na torcie był występ Bryana Kearney’a. Idealny na zakończenie. Po nostalgii jaka zaistniała podczas występu Kai’a, razem z wejściem na scenę Irlandczyka wróciło zabójcze muzycznie brzmienie. Z pewnością był to set wieczoru, wspaniały, pełen energii i niezapomnianych emocji przekazanych za pomocą dźwięków. Bryan zagrał głównie szybkie technicznie produkcje, które momentami przeplatał wokalami. Pomimo późnej godziny kompletnie zniszczył parkiet i gdy wybiła godzina 6:00 każdy naładowany muzyczną energią mógł zadowolony opuścić Przemysłowy Pałac.

 

 

Podsumowując impreza na wielki plus i śmiało można powiedzieć, że Czesi bardzo się starają by zadowolić klubowiczów i dostarczyć im dawkę pięknego muzycznego brzmienia.

 

relacja: Sylwia Krzysztofiak